Przypatrujesz się jak układa klocki i już wiesz , że powstanie z nich wieża.. Jesteś przekonana , że kolejnym razem na pewno się uda! Dopingujesz , pomagasz , wspierasz , a przede wszystkim wierzysz tak w swoje dziecko i jego zdolności ! Na bieżąco śledzisz postępy rozwojowe , razem celebrujecie wszystkie nawet te małe kroczki .. Zauważasz je błyskawicznie i zawsze jesteś z nich dumna.
Odkąd jestem mamą staram się być na bieżąco z nowościami wśród produktów dziecięcych. Zawsze gdzieś je wyłapie wzrokiem , kuszą mnie na sklepowych półkach i muszę je wypróbować:) Lubię o nich poplotkować w gronie moich friends mamusiek. Po prostu tak już mamy , że uwielbiamy dzielić się radami , polecać wszystko z czego jesteśmy zadowolone. Jakoś tak łatwiej wtedy przychodzi nam dokonywanie wyboru.
Stanęłam przed podwójnym wyzwaniem prezentowym.. Tym razem nazbierało nam się okazji. Zbliżający zając to pikuś bo przed nami za niecały miesiąc świętowanie 2 urodzin. To już rozumiecie czemu aż tak porwały mnie poszukiwania ;) Przeglądając najciekawsze propozycje zabawkowe , tak o to wycięłam sobie kilka wieczorów z życiorysu. Moje dziecko jest wybredne , zabawki mające mało do zaoferowania to zupełnie nie jego klimat. Nie dotyczy klocków bo każde go zachwycą ;) Zwykle trafiam w jego gusta , uwielbiam patrzeć gdy zabawka go porywa na długie godziny i nie rozstaje się z nią na co dzień.
Nie myślałam , że stanie się to tak szybko. Chciałam przecież wszystko najpierw dokładnie poukładać w głowie , rozmyślając czy to już na pewno czas. Mieliśmy mieć go więcej by się odpowiednio przygotować. Ciężko przychodziło mi oswajanie się z myślą , że już nie długo czeka nas pierwsza rozłąka. Tak wiele obaw i dylematów mnie wstrzymywało. Nie byłam do końca przekonana a teraz już decyzja podjęta!
Większość rodziców chce zdrowo odżywiać swoje dzieci. Nie wszyscy jednak , wiedzą czym naprawdę je karmią. Są świecie przekonani , że zdrową ekologiczną żywność znajdą na każdym pobliskim targu , warzywniaku czy markecie. Świeże owoce i warzywa , a najlepsze zdrowe mięsko mamy przecież w mięsnym bo sprzedawczyni zawsze zachwala wyroby.Wszystko aż się prosi by ugotować i podać dziecku.
